Wojna cukierkowa t.1


Wojna cukierkowa wyspa kobiet

Nowe wydanie kultowej serii Brandona Mulla!

Nate ma dziesięć lat. Przed początkiem nowego roku szkolnego wraz z rodzicami przeprowadza się do miasteczka Colson. Zaprzyjaźnia się tam z trójką rówieśników – Trevorem, Gołębiem i Summer – i wstępuje do ich klubu poszukiwaczy przygód.

W tym samym czasie przy głównej ulicy zostaje otwarty Słodki Ząbek, nowy sklep ze niezwykłymi słodyczami. Jego właścicielka, pani White, urocza staruszka, chętnie wynagradza dzieci cukierkami w zamian za drobne przysługi.
Cukierki okazują się magiczne: pozwalają unosić się w powietrzu, zmieniać wygląd, porażać prądem, przechodzić przez lustra albo wmawiać ludziom dowolne bzdury. Kłopot w tym, że zlecenia pani White stają się coraz bardziej podejrzane.

Tymczasem w miasteczku pojawia się stary lodziarz, pan Stott. Słodkości z jego sklepu także mają niezwykłą moc. Dlaczego ci tajemniczy cukiernicy tak nagle pojawili się w Colson? Jakiego skarbu poszukują? Kim jest mężczyzna w płaszczu i fedorze, który śledzi naszych bohaterów? I przede wszystkim: komu można zaufać, a kto ma bardzo niecne zamiary?

Brandon Mull (ur. 1974) przyznaje w wywiadach, że od zawsze chciał zostać pisarzem. Swoją wyobraźnię wykorzystywał w trakcie zabaw z rodzeństwem i przyjaciółmi. Niektóre pomysły dojrzewały w jego głowie przez lata, zanim ostatecznie zdecydował się przenieść je na papier. Ukończył Uniwersytet Brighama Younga, spędził dwa lata w Chile. Imał się różnych zajęć, był m.in. aktorem komediowym, archiwistą, copywriterem. Jego debiut powieściowy „Baśniobór” (2006) okazał się natychmiastowym sukcesem, został przetłumaczony na ponad 30 języków i sprzedał się w milionach egzemplarzy na całym świecie. Rozpoczął on również pięciotomową serię, która w Polsce ukazała się nakładem wydawnictwa W.A.B: „Baśniobór”, „Gwiazda Wieczorna wschodzi”, „Plaga cieni”, „Tajemnice smoczego azylu”, „Klucze do więzienia demonów”.

Fani Brandona mogą kontynuować podróż przez świat Baśnioboru dzięki serii „Smocza Straż”, jak również zapoznać się z innymi powieściami autora: z seriami „Wojna cukierkowa”, „Pozaświatowcy”, „Pięć królestw” oraz z książką „Zwierzoduchy”. Jesienią 2019 r. nakładem wydawnictwa Wilga ukaże się specjalne wydanie „Opowieści Zwierzoduchów”.

Wszystkie tomy „Baśnioboru” znalazły się na liście bestsellerów „New York Timesa”, aczkolwiek za najbardziej prestiżową nagrodę Brandon Mull uważa Young Readers Choice Awards. W wywiadach skromnie wyraża nadzieję, że opowiadane przez niego historie nadal będą podobać się czytelnikom. Cieszy go również fakt, że po jego książki chętnie sięgają zarówno dzieci, młodzież, jak i dorośli czytelnicy, a za cel stawia sobie tworzenie kolejnych, równie uniwersalnych, historii.

Autor przyznaje, że ogromny wpływ na jego dzieciństwo i późniejszą twórczość miały powieści C.S. Lewisa i J.R.R. Tolkiena. Inspiracją były również dla niego książki J.K.K. Rowling.

Fragment:

Prolog

JoHn DaRt

Busik z lotniska zatrzymał się z piskiem hamulców na parkingu baru „U Lesliego”. Pospolity budynek wyglądał tak jak setki innych tanich restauracji, gdzie przez całą dobę można coś zjeść. Przyjrzawszy się niedzisiejszej elewacji oraz tęgiemu facetowi w oknie, który właśnie przymierzał się do gofra z syropem, John Dart uznał, że smak większości dań w tutejszym jadłospisie, co prawda sycących, na pewno kojarzy się z masową produkcją.
Kierowca busika obszedł pojazd i rozsunął drzwi. John wysiadł. Miał na sobie znoszony płaszcz oraz brązowy kapelusz typu fedora z rondem i czarną wstążką. Dał kierowcy dwadzieścia dolarów napiwku.
Dzięki. Nie ma pan bagażu, prawda?
Nie mam.
Gdyby przyszło do noszenia walizek, rosły i barczysty John wydawał się lepszym kandydatem niż drobny Filipińczyk.
Na pewno tu pana zostawić? – spytał kierowca, rozglądając się po nieoświetlonym parkingu.
John kiwnął głową.
W okolicy nie ma żadnego noclegu – ostrzegł mężczyzna.
Lubię naleśniki.
Niewysoki Filipińczyk wzruszył ramionami, wsiadł do kabiny i busik z rykiem opuścił parking. John był jego ostatnim pasażerem. Wjeżdżając na szosę, kierowca włączył kierunkowskaz, chociaż świat dookoła wydawał się opustoszały.
Było późno. Na parkingu stało niewiele samochodów. Kilka pikapów, szary sedan, zdezelowana furgonetka, stare auto marki Buick, mały hatchback oraz suv. Z baru wyszedł mężczyzna, ręce trzymał w kieszeniach wyblakłej wiatrówki. Nawiązał z Johnem kontakt wzrokowy. Miał rozczoch-rane włosy z niedbałym przedziałkiem z boku, na twarzy zaś zaczątek koziej bródki. Niespiesznym krokiem podszedł do buicka. Karoserię auta pokrywały plamki rdzy oraz mnó¬stwo zadrapań. John również się zbliżył. Podali sobie ręce. Mężczyzna skrzywił się, czując miażdżący uścisk Johna.
Sześć lat temu w Barcelonie załatwiłem ci pokój – po¬wiedział z lekkim hiszpańskim akcentem.
Pamiętam – odparł John. – Jak się tu sprawy mają?
Mężczyzna oblizał usta.
Dziś w mieście ruszył nowy sklep z cukierkami.
Jeszcze trochę, a będziemy tutaj mieli istny spęd – stwierdził John. – Masz dla mnie sprzęt? Wszystko, czego nie można przewieźć samolotem – po¬wiedział tamten i puścił oko.
Otworzył bagażnik. Wewnątrz znajdował się tuzin kaftanów bezpieczeństwa w rozmaitych rozmiarach oraz duża walizka. Mężczyzna podniósł wieko, ukazując różnorodny arsenał: kusze, noże, kastety, pałki, proce, pistolety ze środkiem usypiającym, toksyny przygotowane na zamówienie, gwiazdki do rzucania, bumerangi, materiały wybuchowe oraz pojemniki z gazem łzawiącym. John podniósł ciężką kuszę i sprawdził mechanizm. W broni były dwa bełty. Odłożył ją na miejsce, a puszkę z gazem łzawiącym schował do kieszeni. Wygląda nieźle – stwierdził.
Rada prosiła, żebym dostarczył ci także to – oznajmił mężczyzna, podając Johnowi sporych rozmiarów muszlę z barwnymi plamkami. Ten lekko w nią dmuchnął i szepnął: John Dart, w rzeczy samej i we własnej osobie.
Gdy zaczęła wibrować, przyłożył ją do ucha. Z początku słyszał cichy szmer, coś jakby dochodzący z dala szum zakłóceń. Stopniowo dźwięk zaczął przypominać bicie fal o piaszczysty brzeg. Dołączył do nich ryk syreny mgłowej, wrzask mew, a potem ktoś przemówił. Mężczyzna, który podał Johnowi muszlę, oddalił się dyskretnie. Johnie, jesteśmy wdzięczni, że przybyłeś tak prędko – odezwał się dostojny męski głos.
John rozpoznał swego mentora.
– Ufamy, że Fernando dostarczył ci stosowny sprzęt. Do dwóch czarodziei w Colson dołączył Samson Wells. Te¬raz jesteśmy pewni, że tajemnica wyszła na jaw. Musimy działać w przeświadczeniu, że cała trójka wie, co zostało ukryte w mieście, i poszukuje tego łupu. Jak sam rozumiesz, nie możemy pozwolić, by wpadł w ręce kogoś z nas. Miałoby to fatalne konsekwencje dla naszych wspólnych celów. Wszyscy trzej czarodzieje zlekceważyli ostrzeżenia Rady, toteż nadeszła pora, abyśmy wykorzystali swe przywileje. Niniejszym zostajesz upoważniony do wygnania naszych chciwych towarzyszy z tego rejonu dowolnymi metodami.
John przestąpił z nogi na nogę. Rzadko zezwalano mu na bezpośrednią konfrontację z czarodziejem. Tego typu działanie mogło spowodować gwałtowny odwet.
Samson przybył do miasta dopiero dziś po południu – mówił dalej głos z muszli. – Nocuje w opuszczonym kamieniołomie. Lepsza okazja, żeby wziąć go przez zaskoczenie, już się nie nadarzy. Co prawda z całej trójki jest najmniej doświadczony i nie ma takiego dużego znaczenia strategicznego, ale możliwość pojmania go poza stałym siedliskiem to przewaga, jakiej nie należy lekceważyć. Będą mu towarzyszyć uczniowie. Nie bagatelizuj ich umiejętności. Nie wchodź do jego siedliska, nawet tymczasowego. Skorzystaj ze wszelkich dostępnych środków ostrożności. Po unieszkodliwieniu Samsona zacznij rozpracowywać pozo¬stałych. Znaczenia tej misji nie sposób przecenić. Musi się powieść bez względu na koszty. Działaj prędko. Jeśli wiedza o tajemnicy nadal będzie się rozprzestrzeniać, Colson nie uniknie najazdu. Mówił Mozag, bez odbioru.
No to muszę się szybko pozbierać po długim locie – mruknął John. Podniósł wysoko śliczną muszlę, po czym rozbił ją o asfalt.

Poprzedni Spirit Animals. Opowieści Upadłych Bestii
Następny Czy warto wybrać się na obóz odchudzający dla dorosłych?