
Zmęczenie filtrem? Eksperci mówią o nowym zjawisku, które może kosztować nas więcej niż zmarszczki
„Nakładaj SPF każdego dnia”, „Filtr nawet zimą”, „Powtarzaj aplikację co dwie godziny” – trudno znaleźć dziś temat pielęgnacyjny, o którym mówi się częściej. Paradoksalnie jednak, im więcej słyszymy o ochronie przeciwsłonecznej, tym częściej ją ignorujemy.
Eksperci – zarówno dermatolodzy, jak i kosmetolodzy – zwracają uwagę na zjawisko określane mianem SPF fatigue, czyli zmęczenia komunikatami dotyczącymi fotoprotekcji. Choć świadomość zagrożeń związanych z promieniowaniem UV jest większa niż kiedykolwiek wcześniej, codzienne stosowanie filtrów wciąż pozostaje wyjątkiem, a nie regułą.
Wiemy wszystko. Tylko dlaczego tego nie robimy?
Przyczyn jest kilka.
Po pierwsze – nadmiar informacji. Przez lata otrzymywaliśmy dziesiątki komunikatów o tym, że promieniowanie słoneczne odpowiada za przyspieszone starzenie, przebarwienia czy zwiększone ryzyko nowotworów skóry. Dziś wiele osób deklaruje, że po prostu ma dość kolejnych ostrzeżeń.
Po drugie – niewygoda. Kremy z SPF bywają ciężkie, bielą skórę, rolują się pod makijażem albo pozostawiają uczucie lepkości. W efekcie nawet osoby przekonane do idei ochrony przeciwsłonecznej często pomijają ten krok w porannej rutynie.
Po trzecie – złudne poczucie bezpieczeństwa. Skoro pracujemy w biurze, poruszamy się samochodem i większość dnia spędzamy w pomieszczeniach, wydaje nam się, że filtr nie jest nam potrzebny. Tymczasem promieniowanie UVA przenika przez szyby i oddziałuje na skórę przez cały rok, niezależnie od temperatury czy zachmurzenia.
Przebarwienia pamiętają każde lato
Dermatolodzy i kosmetolodzy od lat podkreślają, że promieniowanie UV odpowiada nie tylko za przyspieszone starzenie skóry, ale także za utrwalanie przebarwień i osłabienie jej funkcji ochronnych.
Szczególnie narażone są osoby po zabiegach estetycznych, stosujące retinoidy lub mające skłonność do hiperpigmentacji. W ich przypadku SPF staje się integralnym elementem codziennej terapii, a jego brak może niwelować efekty nawet najbardziej zaawansowanych procedur gabinetowych.
SPF, który robi więcej niż tylko chroni
Eksperci potwierdzają, że jedną z odpowiedzi na zjawisko SPF fatigue mogą być produkty wielozadaniowe, które łączą wysoką ochronę przeciwsłoneczną z pielęgnacją skóry i pozwalają uprościć codzienną rutynę.
Tak działa SUNYSES MD Natural Skin Tone SPF 50 od Mediderma – koloryzujący krem zapewniający szerokopasmową ochronę przed promieniowaniem UVA, UVB oraz IR. Jednocześnie nawilża, koi i wspiera regenerację skóry. Równocześnie nadaje skórze złocisty kolor opalenizny, dzięki czemu może zastąpić lekki podkład i stać się podstawą pielęgnacji przeciwstarzeniowej. Formuła została opracowana z myślą o wszystkich typach skóry, również tych najbardziej wrażliwych – źle tolerujących ekspozycję słoneczną.
Osoby zmagające się z przebarwieniami mogą sięgnąć po MELA 360 Bellis TRX Brighter Emulsję Rozświetlającą SPF 50, która łączy wysoką fotoprotekcję z działaniem depigmentującym i antyoksydacyjnym.
Synergia substancji aktywnych pomaga regulować pracę melanocytów, hamować nadmierną pigmentację, neutralizować wolne rodniki oraz wzmacniać odporność skóry na promieniowanie słoneczne. Produkt działa profilaktycznie, ale równocześnie wspiera redukcję już istniejących zmian pigmentacyjnych.
SUNYSES MD Natural Skin Tone SPF 50, jak i MELA 360 Bellis TRX Brighter Emulsja Rozświetlająca SPF 50, podobnie jak wszystkie preparaty Medidermy, wykorzystują nanotechnologię. Składniki aktywne zamknięto w nanosomach – mikroskopijnych nośnikach, które pomagają dostarczać je głębiej do skóry. Dzięki temu mogą skuteczniej wspierać jej regenerację, wzmacniać odporność na działanie promieniowania UV i wpływać na procesy odpowiedzialne za powstawanie przebarwień.
Najlepszy filtr? Skóra, która potrafi się bronić
Jeśli mamy więcej czasu i chcemy naprawdę solidnie przygotować skórę do miesięcy intensywniejszej ekspozycji na słońce, warto pomyśleć o profesjonalnej terapii antyoksydacyjnej.
W gabinetach kosmetologicznych coraz częściej mówi się dziś nie o naprawianiu szkód po lecie, ale o budowaniu odporności skóry jeszcze przed okresem intensywnej ekspozycji na słońce. W ten trend wpisuje się zabieg FERULAC GLOW od Mediderma, będący częścią filozofii pielęgnacyjnej stworzonej przez dr. Gabriela Serrano – dermatologa o międzynarodowej renomie, założyciela Sesdermy i Medidermy i twórcy licznych rozwiązań wykorzystywanych dziś w nowoczesnej dermokosmetyce.
Jego podejście opiera się na przekonaniu, że skuteczna pielęgnacja powinna mieć solidne podstawy naukowe i wspierać naturalne mechanizmy obronne skóry, zamiast jedynie maskować skutki jej uszkodzeń.
FERULAC GLOW od Mediderma wykorzystuje połączenie kwasu ferulowego, nanosomalnej witaminy C oraz kompleksu antyoksydantów, wspierając naturalne mechanizmy obronne skóry i wpisując się w ideę „prewencji zamiast naprawy”.
Zabieg nie powoduje złuszczania ani nie wymaga rekonwalescencji, dlatego doskonale sprawdza się również w sezonie wiosenno-letnim.
Ferulac Glow to doskonała propozycja zabiegu na okres letni ze względu na zbawienną dla skóry moc antyoksydantów zamkniętą w każdym preparacie. Składniki te chronią skórę przed czynnikami zewnętrznymi, szczególnie promieniowaniem słonecznym, neutralizując wolne rodniki, czyli reaktywne formy tlenu odpowiedzialne za uszkodzenia komórek skóry. Zabieg szczególnie sprawdzi się u osób z cerą ziemistą, poszarzałą, zmęczoną i z tendencją do przebarwień. To również doskonały zabieg bankietowy – już po około 40 minutach skóra wygląda na wypoczętą i pełną blasku, dlatego świetnie sprawdza się przed ważnym wydarzeniem czy wakacyjnym wyjazdem. Dodatkowym atutem jest nanotechnologia – składniki aktywne zamknięto w liposomach, które ułatwiają ich transport do głębszych warstw naskórka, zwiększając skuteczność zabiegu.
mgr Sylwia Anwajler
Kosmetolog i właścicielka gabinetu kosmetycznego
„Pięknie dziś wyglądasz” w Sandomierzu
Być może problemem nie jest brak wiedzy
Być może największym wyzwaniem nie jest dziś edukowanie o konieczności stosowania filtrów, ale znalezienie sposobu, by ochrona przeciwsłoneczna przestała być kolejnym obowiązkiem na liście codziennych zadań.
Bo choć wszyscy wiemy, że SPF powinien stać obok szczoteczki do zębów i kremu nawilżającego, dopóki nie stanie się równie automatycznym nawykiem, eksperci będą obserwować narastające zjawisko SPF fatigue.
Anna Antosik, główny szkoleniowiec marki Mediderma













