
Kto tak naprawdę jest potworem – twórca czy jego dzieło?
Victor Frankenstein, młody naukowiec opętany obsesją pokonania śmierci, tworzy istotę z fragmentów ludzkich ciał. Marzy o ideale, lecz gdy eksperyment się udaje, przerażony porzuca własne dzieło – uchylając się od odpowiedzialności za życie, które powołał do istnienia.
Odtrącona i osamotniona istota uczy się świata na własną rękę, lecz szybko poznaje, czym jest odrzucenie, strach i nienawiść. Odpowiedzią na cierpienie staje się gniew.
Frankenstein Mary Shelley to ponadczasowa opowieść o granicach nauki, ludzkiej pysze i cenie, jaką niesie za sobą pragnienie poznania. Klasyka literatury grozy, która dziś brzmi równie mocno jak dwieście lat temu.
Naszym zdaniem (Wyspa-Kobiet.pl):
„Frankenstein” to opowieść o odpowiedzialności, od której Victor ucieka w kluczowym momencie. Tworzy życie, a potem je porzuca – i od tego zaczyna się cała tragedia. Mary Shelley pokazuje, że „potwór” nie rodzi się z wyglądu, tylko z odrzucenia i samotności. Ta książka nie próbuje nikogo wybielić: po prostu pokazuje skutki pychy, braku empatii i decyzji, których nie da się cofnąć.












