piątek, 18 września 2026

Przez lata był jednym z najbardziej cenionych składników kosmetycznych.

Dziś trudno znaleźć drugi składnik aktywny, który budziłby jednocześnie tak duże zainteresowanie i tak wiele obaw. Retinol wraca w mediach społecznościowych jak bumerang. Jedni pokazują spektakularne efekty jego działania, inni ostrzegają przed przesuszeniem, łuszczeniem i podrażnieniem.

Czy rzeczywiście retinol stał się składnikiem, którego należy się bać?

Paradoksalnie problemem nie jest sam retinol, ale to, że przez lata sprowadzaliśmy jego działanie do jednego prostego komunikatu: im mocniejszy produkt, tym lepszy efekt.

Tymczasem nowoczesne podejście do retinoidów jest znacznie bardziej precyzyjne.

Retinol nie jest składnikiem typu „włącz i czekaj na efekt”.

Jego działanie wiąże się z szeregiem procesów zachodzących w skórze, dlatego znaczenie ma nie tylko to, ile składnika znajduje się w formule, ale także jak jest dostarczany i jak skóra na niego reaguje.

Nie tylko stężenie ma znaczenie

Współczesna kosmetologia coraz częściej wykorzystuje systemy, które pozwalają lepiej kontrolować sposób dostarczania składników aktywnych. Jednym z przykładów są liposomy, mikroskopijne struktury, które pełnią funkcję nośników dla substancji aktywnych.

Dzięki swojej budowie pomagają transportować składniki i mogą wpływać na ich stabilność oraz sposób uwalniania.

W przypadku retinoidów ma to szczególne znaczenie.

Retinol jest składnikiem skutecznym, ale jednocześnie wymagającym. Dlatego rozwój technologii kosmetycznych idzie dziś w kierunku nie tylko zwiększania aktywności formuły, lecz także coraz bardziej świadomego zarządzania tym, w jaki sposób składnik trafia do skóry.

Nanotechnologia pozwala projektować bardzo zaawansowane systemy dostarczania substancji aktywnych. Nie chodzi więc o kosmetyczny gadżet ani modne hasło na opakowaniu, ale o próbę rozwiązania bardzo konkretnego problemu: jak wykorzystać potencjał składnika, jednocześnie tworząc formułę, z którą skóra może dobrze funkcjonować.

To ważna zmiana w myśleniu o retinolu. Dzisiaj nie wystarczy już zapytać: „Jakie ma stężenie?”. Warto również spojrzeć na całą formulację, zastosowaną technologię, sposób aplikacji i potrzeby konkretnej skóry.

Retinizacja, czyli skóra potrzebuje czasu

Jest jeszcze jeden element, o którym warto pamietać. Skóra potrzebuje czasu, aby przyzwyczaić się do działania retinoidów. Proces ten określa się mianem retinizacji.

To nie jest wyścig. Celem nie powinno być jak najszybsze osiągnięcie maksymalnej intensywności działania, ale znalezienie takiego sposobu stosowania produktu, który pozwoli konsekwentnie korzystać z jego potencjału.

Dlatego nowoczesna pielęgnacja z retinolem coraz mniej przypomina „kurację na skróty”, a bardziej dobrze zaplanowany proces. Liczy się odpowiednia forma składnika, dobrze zaprojektowana formuła, technologia jego dostarczania oraz sposób wprowadzania produktu do pielęgnacji.

Czy oznacza to, że obawy związane z retinoidami są przesadzone?

Niekoniecznie. Oznacza natomiast, że warto oddzielić realne ryzyko od internetowych uproszczeń i rewelacji. Bo retinol sam w sobie nie jest ani cudownym składnikiem, ani kosmetycznym czarnym charakterem. Jest substancją o naukowo dokumentowym działaniu, która wymaga bardzo świadomego stosowania.

O tym, dlaczego jesień jest dobrym momentem na rozpoczęcie kuracji retinoidami, jak właściwie wprowadzać je do pielęgnacji i czego unikać na początku przygody z retinolem, rozmawiamy z mgr Dagmarą Hojnor-Bęben z gabinetu New Skin 2.0 Kosmetologia Holistyczna.

Retinoidy bez strachu. Jak zacząć kurację?

1. Dlaczego jesień jest uznawana za dobry moment na rozpoczęcie kuracji retinoidami?

Jesień to idealny moment na rozpoczęcie terapii retinoidami, ponieważ mniejsza ekspozycja na promieniowanie UV sprzyja bezpiecznej adaptacji skóry. To także najlepszy czas, aby rozpocząć kuracje przeciwstarzeniowe, redukujące przebarwienia i wspomagające leczenie trądziku.

2. Dlaczego w przypadku retinoidów tak ważne jest odpowiednie dobranie terapii i stopniowe wprowadzanie składnika do pielęgnacji?

Retinoidy powinny być dobierane indywidualnie – inne potrzeby ma skóra trądzikowa, a inne skóra z oznakami starzenia czy przebarwieniami. Stopniowe wprowadzanie pozwala zminimalizować ryzyko podrażnień, zwiększyć tolerancję skóry i osiągnąć lepsze efekty terapii.

3. Jakie błędy najczęściej popełniają osoby rozpoczynające kurację retinoidami i jak można ich uniknąć?

Najczęściej spotykam się z wyborem zbyt wysokiego stężenia na początku, zbyt częstą aplikacją oraz brakiem odpowiedniego nawilżenia i codziennej fotoprotekcji. Kluczem do sukcesu jest indywidualnie dobrana terapia, cierpliwość i konsekwentne budowanie tolerancji skóry.

4. Co powiedział(a)by Pan/Pani osobie, która obawia się retinoidów ze względu na możliwość podrażnienia skóry?

Podrażnienie nie jest celem terapii i w większości przypadków można go uniknąć, jeśli retinoid jest właściwie dobrany i wprowadzany stopniowo. W mojej praktyce stawiam na indywidualne prowadzenie terapii, dzięki czemu klienci mogą bezpiecznie korzystać z korzyści retinoidów w leczeniu trądziku, przebarwień i profilaktyce starzenia.

Retinizacja krok po kroku

Radzi Ania Antosik, główny szkoleniowiec marki Mediderma.

Zasada – stopniowo, konsekwentnie i z uwzględnieniem potrzeb skóry – stała się podstawą 6-miesięcznego protokołu retinizacji opracowanego przez Mediderma.

Za tym podejściem stoi dr Gabriel Serrano – dermatolog, wizjoner, założyciel marek Mediderma, Sesderma i dr Serrano, od lat wyznaczający kierunki rozwoju nowoczesnej dermatologii kosmetycznej. To on wcześnie dostrzegł potencjał nanotechnologii i wykorzystania liposomów w pielęgnacji skóry, łącząc dermatologiczną wiedzę z odwagą sięgania po rozwiązania, które w swoim czasie były naprawdę nowatorskie. Jego nazwisko jest dobrze znane i cenione w środowisku dermatologicznym również w Polsce, a jego dorobek obejmuje m.in. ponad 150 publikacji naukowych NIE WIEM CZY MAM DOBRA DANA?

oraz wieloletnią pracę badawczą nad zastosowaniem nanotechnologii w dermatologii.

Z tej filozofii wyrasta także podejście Mediderma do retinolu: zamiast zaczynać od najmocniejszego preparatu, pielęgnacja jest rozłożona na kolejne etapy, w których skóra ma czas na adaptację.

Miesiące 1–2: przygotowanie skóry

W wariancie dla osób rozpoczynających kurację podstawą jest Ultra Corrector 3A krem stosowany wieczorem. W ciągu dnia skórę wspierają HA Advance Hydration oraz ochrona przeciwsłoneczna MD Sunyses.

Miesiące 3–4: zwiększenie intensywności

Do pielęgnacji dołącza Ultra Corrector 3A Concentrate, czyli serum liposomowe, przy jednoczesnym utrzymaniu nawilżania i fotoprotekcji. To etap, w którym pielęgnacja staje się bardziej intensywna, ale nadal pozostaje podporządkowana tolerancji skóry.

Miesiące 5–6: przejście na retinol

Po przygotowaniu skóry można wprowadzić Intensive-A 0,25% Repair Night, stosowany 2–3 razy w tygodniu. W dzień nadal pozostają HA Advance Hydration i MD Sunyses.

Dla skóry, która jest już przyzwyczajona do retinolu, Mediderma proponuje szybszą ścieżkę. Protokół zaczyna się od Intensive-A 0,25%, następnie przechodzi do Intensive-A 0,5%, a w ostatnim etapie można stosować 0,5% codziennie lub sięgnąć po Intensive-A Plus 1%, początkowo 2–3 razy w tygodniu.

To właśnie jest najważniejsza zasada tego podejścia:

Nie każda skóra zaczyna w tym samym miejscu i nie każda potrzebuje tej samej drogi do mocniejszego retinolu.

Z jesiennymi pozdrowieniami
Ania Antosik, główny szkoleniowiec Mediderma

Poprzedni

Majonez Dekoracyjny Winiary Robi różnicę na kanapkach!

Następny

This is the most recent story.

Zobacz również to: