fbpx
wtorek, 21 maja 2024

„The living dead. Żywe trupy” to historia, którą rozpoczął George A. Romero, a po jego śmierci przejął i ukończył ją Daniel Kraus (znany m.in. ze współpracy z Guillermo del Toro). Powieść to niemal 900 stron zazombistej jazdy zamkniętej w świetnej twardej oprawie.

Przerażająca opowieść grozy i hołd złożony geniuszowi makabry

Historia zaczyna się od pojedynczego ciała. Para lekarzy sądowych walczy z martwym mężczyzną, który nie chce pozostać martwy. Zaraza szybko się rozprzestrzenia.

W przyczepie kempingowej na Środkowym Zachodzie czarnoskóra nastolatka walczy ze świeżo zmartwychwstałymi przyjaciółmi i rodziną. Na amerykańskim lotniskowcu żywi marynarze ukrywają się przed martwymi, podczas gdy fanatyk tworzy nową religię śmierci. W stacji telewizyjnej ocalały prezenter kontynuuje nadawanie, podczas gdy jego ożywieni koledzy próbują go pożreć. W Waszyngtonie pracownica federalna monitoruje wybuch epidemii, zachowując dane na przyszłość, która może nigdy nie nadejść. Wszędzie wokół ludzie stają się celem zarówno dla żywych, jak i martwych…

„Każdy film o zombie żyje w cieniu George’a Romero, podczas gdy on sam nigdy nie otrzymał budżetu na pracę w skali, na jaką zasługiwał. Na szczęście Daniel Kraus dostarcza nam teraz epicką księgę nieumarłych, którą rozpoczął sam mistrz horroru”.

Grady Hendrix, autor Jak sprzedać nawiedzony dom

„To dzieło absolutne: wypełnione nawiązaniami do filmów reżysera, z typowymi dla Romero rozważaniami na temat społeczeństwa, prezentujące całą gamę pełnokrwistych postaci i złożoną historię. Ani na moment nie umyka jednak najważniejsze: powieść czyta się świetnie, a kolejne strony znikają w zawrotnym tempie. Kiedy kończyłem lekturę, za oknem szarówka powoli zamieniała się świt i mimowolnie zacząłem się zastanawiać, czy na drodze do pracy nie spotkam stadka żywych trupów…”.

Marcin Bartosz Łukasiewicz, autor powieści „Moja Martwa Dziewczyna”

„George A. Romero zaraził miliony ludzi, w tym i mnie, bakcylem zombie. Mogę śmiało powiedzieć, że gdyby nie on, nigdy nie napisałbym “Szczurów Wrocławia”.”

Robert J. Szmidt, pisarz

„Kolejny raz biorę do ręki książkę o zombie. Kolejny raz mówię sobie, że przecież, to nie może być dobre. Kolejny raz zarywam nocki, żeby przeczytać kilka kolejnych stron, bo nie mogę się oderwać. Może coś ze mną jest nie tak… Nieeee, ta książka jest po prostu dobra!”.

Bartłomiej Spryszak, “Recenzje Fantastyczne Okiem Szyderczym”

Poprzedni

Chcesz, by Twoje włosy zawsze wyglądały jak po wyjściu od fryzjera?

Następny

Alergia. Nasze uczulenia w zmieniającym się świecie

Zobacz również to: