
Długie, leniwe, letnie weekendy to moment, kiedy wreszcie zwalniamy — przynajmniej w teorii. W praktyce często dopiero wtedy zaczynamy czuć to, co przez miesiące było zagłuszane: napięcie w ciele, przeciążenie głowy, emocje, które „nie miały kiedy się wydarzyć”.
I właśnie dlatego „Czuję, więc jestem. Jak rozumieć i regulować emocje” Haliny Piaseckiej to książka, która wyjątkowo dobrze pasuje do tego czasu. To nie jest poradnik, który obiecuje szybkie uspokojenie emocji ani zestaw trików na „lepsze samopoczucie w 5 krokach”. To raczej propozycja zmiany perspektywy: od walki z emocjami do ich rozumienia; od kontroli — do świadomości.
Halina Piasecka prowadzi czytelnika przez świat emocji w sposób przystępny, ale jednocześnie oparty na współczesnej wiedzy psychologicznej i neurobiologicznej. Pokazuje, jak emocje powstają w mózgu i w ciele, jak wpływają na decyzje, relacje i reakcje na stres. I co najważniejsze — dlaczego nie warto ich tłumić ani „naprawiać”, tylko nauczyć się je regulować.
W książce znajdziemy konkretne, praktyczne narzędzia: techniki oddechowe, elementy uważności, reframing poznawczy, czyli zmiana perspektywy i sposobu interpretowania sytuacji, pracę z dziennikiem emocji czy praktykę wdzięczności. To nie są skomplikowane metody wymagające specjalistycznej wiedzy, a raczej proste, codzienne praktyki, które można wprowadzać we własnym tempie.
Szczególne miejsce w książce zajmuje psychologia pozytywna, której Halina Piasecka jest propagatorką i wieloletnią praktyczką, prowadzącą warsztaty dla wielu firm i organizacji. Akceptacja trudnych emocji, budowanie dobrostanu, odnajdywanie sensu i uczenie się powrotu do równowagi stają się tu kluczowymi wątkami, bo — jak podkreśla autorka — odporność emocjonalna nie polega na braku trudnych stanów, ale na umiejętności ich przeżywania i regulowania.
Letnie weekendy sprzyjają lekturom, które nie wymagają „odhaczania”, tylko towarzyszą w zatrzymaniu. Można czytać tę książkę fragmentami, wracać do wybranych ćwiczeń, zatrzymać się przy jednym zdaniu i sprawdzić, co ono uruchamia w nas tu i teraz.
„Czuję, więc jestem” może być więc czymś więcej niż sezonową lekturą. Może być pretekstem do sprawdzenia, co właściwie czujemy, kiedy na chwilę przestajemy działać. I czy umiemy być ze sobą wtedy, kiedy nie wszystko jest „ogarnięte”. Bo — jak przypomina autorka — emocje nie są przeszkodą w życiu. Są jego fundamentem.
Miłej lektury. Pozwólmy sobie poczuć więcej, w rytmie spokojnych, letnich weekendów, ze zgodą na czucie, bez pośpiechu.











