W teatrze uczuć
16-12-2009
fot.: www. meganwyatt.files.wordpress.com
W teatrze uczuć, czyli o społecznych podstawach emocji
Czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego postępujemy w pewien określony sposób? Co nami kieruje? Jak jesteśmy w stanie prawidłowo odczytywać i reagować na zamiary, uczucia i działania innych osób? Dlaczego oglądając górski krajobraz postrzegamy go jako piękny?
Doktor Keith Oatley, psycholog specjalizujący się w psychologii emocji i literatury, uważa, że najlepszą metaforą na opisanie ludzkich emocji jest teatr, a ściślej, scenariusz teatralny. Patrzy on na emocje nie w odniesieniu wyłącznie do jednostki, ale przede wszystkim przez pryzmat związków międzyludzkich. Zjawisk zachodzących pomiędzy osobami. Zakładając, że świat to teatr, a my jesteśmy aktorami odgrywającymi swoje role według wypełnionego emocjami (zamiast słów) scenariusza, a pozostali ludzie to oglądająca i słuchająca widownia, każdy z nas wypowiadając swoją kwestię kreuje konkretną relację emocjonalną, doświadczaną także przez publiczność. Relacja ta może ulegać zmianie, ewoluować bądź się przeobrażać. Emocja ustanawia rodzaj relacji, od uczuciowej po konfliktową.
Wyróżniamy dwa rodzaje emocji: proste oraz złożone. Te pierwsze bazują na procesach biologicznych, odpowiadających za reakcje. Mają one na celu obronę organizmu i gatunku. I tak na przykład, strach informuje nas o zagrożeniu, a gniew pozwala nam chronić swoją pozycję społeczną oraz materialną. To dlatego w sytuacji zagrożenia pocimy się, zasycha nam w ustach, a serce bije jak szalone, a w przypadku znieważenia zaciskamy pięści i szczęki.
Z kolei za nasze stosunki interpersonalne odpowiadają emocje złożone, bez których nie bylibyśmy w stanie zrozumieć przeżyć innych ludzi. Bowiem, albo jesteśmy odbiorcami emocji, albo sami je generujemy. W trakcie życia uczymy się emocji od innych. Nabywamy wiedzę o tym, jakie odczucia są właściwe w danej sytuacji. Na przykład, podziwiamy w zachwycie górski krajobraz, ponieważ nauczyliśmy się od innych czym jest piękno. Zakochując się sięgamy po „scenariusz miłości”, który, co prawda, nie podaje nam konkretnych, gotowych rozwiązań, ale podpowiada, co należy robić. Jednak pamiętajmy, że i my mamy wpływ na rozwój takich scenariuszy!
Zdaniem niektórych psychologów emocje te wynikają zarówno z wymieszania emocji prostych, jak i są skutkiem późniejszego pojawienia się w rozwoju filogenetycznym, w toku którego, w życiu embrionalnym (zarodkowym) powtarzają się kolejne stadia ewolucji biologicznej człowieka.
Do emocji złożonych zaliczamy: rodzinę wdzięczności oraz wstydu i autoprezentacji. Wdzięczność jest uczuciem ułatwiającym nam związki, współpracę oraz nawiązywanie trwałych więzi z innymi. Działa ona na zasadzie: skoro dostałam/dostałem od ciebie prezent to jestem wdzięczna/wdzięczny i pragnę się zrewanżować… Z kolei uczuciom: empatii, współczucia oraz litości zawdzięczamy umiejętność rozumienia emocji innych. Wstyd obejmuje m.in.: zakłopotanie, poczucie winy i lęk społeczny. Emocje te spełniają funkcje kontrolne, mające powstrzymywać przed dopuszczaniem się pewnych działań. Pojawiają się, gdy zachowujemy się wbrew własnym wartościom bądź ustalonym społecznie normom. Ulegają one zmianie, na przykład, za sprawą kultury popularnej - programów rozrywkowych typu: talk-show bądź Big Brother, gdzie ich uczestnicy często ujawniają sekrety życia intymnego.
Wpływ na uczenie się emocji i postępowanie według pewnych teatralnych scenariuszy charakteryzuje całą naszą kulturę: programy telewizyjne, filmy, przedstawienia teatralne, literatura. Sztuka zmusza nas do refleksji. Sprawia, że jesteśmy aktywni. Zapewne nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale poznając postacie – często modelowe, analizujemy ich postępowanie, stosunek do innych, związki, w jakie wchodzą. Nabywamy w ten sposób pewne umiejętności społeczne. Czytając na przykład Dumę i uprzedzenie Jane Austen czy Zbrodnię i karę Dostojewskiego i próbując zrozumieć zachodzące pomiędzy bohaterami relacje, po pierwsze wypracowujemy w sobie pewne reakcje, po które później sięgniemy w odpowiedniej sytuacji, po drugie uczymy się odczytywać emocje postaci.
Takie „uczenie się” doskonale obrazują książki dla dzieci, gdzie znajdziemy sformułowania: bohater „pomyślał”, „poczuł”, „wyobraził sobie”. Tak samo, gdy oglądamy, na przykład ulubiony film grozy, weźmy The Blair Witch Project . Pomimo, że występujemy tu w charakterze widza, wczuwając się w sytuacje bohatera, będącego w sytuacji odczytywanej przez nas jako, stanowiącej dla niego zagrożenie, odczuwamy strach: pocimy się, bije nam szybciej serce. Wówczas emocja prosta, biologiczna, przestaje być tylko gotową reakcją na niebezpieczeństwo. Staje się bliższą emocji złożonej, ponieważ przygotowuje nas do ewentualnej konfrontacji z niebezpieczeństwem...
Toteż, gdy włączymy telewizor, zechcemy wybrać się do kina czy teatru zastanówmy się nad naszym wyborem…bo może być znaczący!
Źródła: www.charaktery.eu, W teatrze emocji – rozmowa z psychologiem Keithem Oatley’em,
Charaktery, nr 12 (143) grudzień, 2008
Charaktery, nr 12 (143) grudzień, 2008


