Jedenaste nie dotykaj. Moja historia przemocy


Jedenaste nie dotykaj

Poruszająca książka, o niełatwej tematyce, spisana na podstawie przeżyć i doświadczeń autorki, która zgodziła się wpuścić czytelnika do najbardziej intymnych zakamarków swojej duszy. Od dawna trwają dyskusje, że bicie, a tym samym przemoc wobec dzieci nie mogą być akceptowanymi społecznie sposobami na wychowanie. Wiele środowisk i organizacji walczy z rozpowszechnionym hasłem, że „klaps to nie bicie”, „klaps to nie przemoc”, „od klapsa jeszcze nikt nie umarł”, „pupa to nie szklanka”. Z badań wynika, że prawie 60 procent z nas akceptuje klapsy, zupełnie nie zdając sobie sprawy, że nie trzeba maltretować dziecka, aby wyrządzić mu krzywdę i że pułapki tego typu zachowań mogą czyhać zupełnie gdzie indziej.

I właśnie o tym „gdzie indziej” traktuje niniejsza książka. Rodzic, wymierzając klapsa w pośladki, tę chronioną, szczególną część ciała, nie ma świadomości, że przekracza intymną granicę seksualności dziecka. Dotyka czegoś, czego ono jeszcze nie rozumie, nie umie nazwać, ale instynktownie wyczuwa. Część ciała, którą nauczyło się uważać za prywatną, jest nagle dotykana na siłę przez dorosłego. A dziecku się wmawia, że jest to w porządku.

Autorka porusza trudny temat wpływu bicia w intymne części ciała, którego doświadczała jako dziecko, na jej późniejsze problemy z seksualnością. Żeby uporać się z traumą, która naznaczyła całe jej życie, postanowiła zmierzyć się z tematem nieświadomie deformowanej dziecięcej seksualności; tematem tabu, który długo praktycznie nie istniał w społecznej świadomości.

Praca nad książką była dla autorki wyzwaniem. Targały nią ogromne emocje, stąd tak dużo w treści nacechowanych nimi określeń, odrobina patosu i afektacji. Nie chcieliśmy tego zmieniać. Nie jest to opracowanie naukowe, choć autorka korzystała z wielu źródeł, rozmawiała z psychologami, seksuologami, terapeutami, księżmi. W ostateczności jednak największą wartością tejże książki jest bardzo osobista, intymna, a jednocześnie szczera opowieść o potrzebie miłości, szacunku i zrozumienia. Opowieść o bitej dziewczynce, która wyrosła na niepewną siebie kobietę. Czas się tej niezawinionej niepewności wyzbyć.

„Napisałam tę książkę nie tylko dla innych, ale też dla samej siebie. Jednak te dwa cele ściśle łączą się ze sobą. Powinnam mówić, mówić bardzo głośno, tak żeby mój głos przebił się przez tłum. Po to, by ochronić inne osoby, by pomóc tym, które doznały tego samego zła i potrzebują wsparcia”.

Poprzedni „Jestem sobie mały miś, znam się z dziećmi nie od dziś”. Miody Lune de Miel®
Następny Leniwe wieczory, burzliwe poranki