Różności..
Forum - palenie papierosów przez partnera
agnieszka22
Posty: 57
palenie papierosów przez partnera
barbie
Posty: 46
palenie papierosów przez partnera
A próbowałaś z nim rozmawiać o tym, jak bardzo Ci to przeszkadza?
Ja w sumie miałam ten sam problem, również mi to bardzo przeszkadzało, już nawet sama próbowałam palić, ale nie podeszło mi to heheh :]
I postanowiliśmy tak, że jeżeli mój chłopak ma zamiar palić, to pół godziny po tym nie całuje mnie, najlepiej, żeby umył zęby, to uniknie zażółceń, no i oczywiście nie robi tego przy mnie.
Jeżeli nie ma silnej woli to niech za każdego papierosa odkłada do skarbonki jakąś kwotę pieniędzy (np. 5 zł) i Ty tego możesz dopilnować.
Niestety problem nałogów w związku jest jedna z najbardziej drażliwych kwestii.
Wiki
Posty: 59
palenie papierosów przez partnera
Ja aukurat miałam odwrotną sytuację..
Wystarczy że osoba paląca wie, że jesteś negatywnie nastawiona do tego nałogu, ale wszelkie złoszczenie się , awantury, wymuszanie itp, są nie na miejscu, i na pewno nie przyniosą oczekiwanego efektu! Widziały gały co brały - wg mnie powinnaś zaakceptować to, że pali, albo poszukać sobie innego faceta! Nie mam zamiaru cię urazić, ale taka jest prawda!!
Ja już nie palę, ale na pewno nie dzięki mojemu byłemu, który mnie dosłownie zadręczał wiecznym narzekanie i pretensjami o to że palę!
agnieszka22
Posty: 57
palenie papierosów przez partnera
Wiki
Posty: 59
palenie papierosów przez partnera
Agnieszko, i bardzo dobrze że go nie wymieniasz:)
Powiem Ci tak - gdy paliłam nie działały na mnie żadne ostrzeżenia, filmy pokazujące czarne płuca palacza, opowieści o strasznej śmierci osób chorych na raka płuc, nie przerażał mnie mój świszczący oddech i kaszel - mój nałóg był znacznie bardziej silny, głód nikotynowy zagłuszał wszystko. Straszenie i uświadamianie nie działa. Niestety.
A co mi pomogło? Już od dłuższego czasu wkurzałam się, że bez papierosów ani rusz.. że pierwsze co rano muszę zrobić, to zapalić - nawet przed wizytą w wc... Miałam więc w sobie chęć rzucenia palenia, ale wciąż nie na tyle silną, żeby rzucić. Potem zachorowałam na zatoki - ból głowy nie do wytrzymania przez dwa tygodnie, narastający za każdym razem, gdy zaciągałam się dymkiem (a robiłam to często - ponad paczka dziennie.) Wpadłam więc na pomysł żeby jeszcze mocniej spotęgować tą niechęć do palenia (bo powodowało to ból głowy) i za każdym wciągnięciem dymu wyobrażałam sobie że wciągam truciznę, wmawiałam sobie że się zatruwam i stąd ten ból. I możesz mi wierzyć lub nie - zaczęłam odczuwać autentyczny wstręt do papierosów. Głód nikotynowy - jak u mnie potworny, palacze wiedzą o czym mówię - był jednak straszny, poleciałam więc do apteki po plasterki nikotynowe i kierowana silną motywacją - rzuciłam palenie.
W rzuceniu palenia najwazniejsza jest motywacja - bez niej ani rusz, można palić nawet na łożu śmierci.. A jak się osiąga motywację? Trzeba bardzo, bardzo chcieć rzucić. Jeśli on wciąż pali, widocznie nie chce wystarczająco mocno rzucić (co wcale nie przychodzi łatwo, uwierz..)
Pozdrawiam!
agnieszka22
Posty: 57

